Mniej lub bardziej ambitnie, dłużej lub nieco krócej, częściej lub trochę rzadziej (?!) słów kilka o książkach, o których warto coś powiedzieć/ostrzec innych zawczasu
Wiecie czego najbardziej nie lubię w tłumaczonych książkach?
Tłumaczenia imion! Ugh. Okropieństwo.
Szczególnie, gdy w książce występuje mnóstwo polskich nazwisk (i hope. Bo jak się okaże, że nazwiska też są tłumaczone, to pojadę po tłumaczu) i w sumie sam już nie wiesz czy autorka to tak specjalnie polskie imię wrzuciła czy niekoniecznie...
Sądziłam, że nikt już tego od lat nie robi.